Recenzja
fraza.univ.rzeszow.pl/numer/nr56-poezja_2.php
Na białej płaszczyźnie kartki pojawiają się znaki. Skąd przy-chodzą? Z jakiej przestrzeni? Z czego się rodzą? Z nic/z/ego.
Z milczącej nicości. Z pierwotnego chaosu. Rzędy liter, formują-cych się w słowa, wyrażenia, zdania, akapity, rozdziały. W księgi wreszcie. Ksiąg jest siedem. Jak siedem, stworzonych ręką demiurga, światów.
Wyprowadzone z niebytu słowa uformowały Księgę pytań EdmondaJabesa, dzieło ostentacyjnie niepodobne do niczego, co można znaleźć na półkach z napisem "literatura". Tym, co może najpierw rzuca się w oczy jest jego porywająca, acz przemyślana odwaga w przekraczaniu tradycyjnych gatunków i rodzajów literackich. Taka wywrotowa strategia miała jeden cel: urzeczywistnić niemożliwy ideał - Księgę.
A zatem siedem ksiąg słów, w których samotność i niepokój. Jabes obraca je w palcach z czułością, z jaką jubiler dotyka drogocennych kamieni. Bada ich wyporność, obserwuje, jak wiele rzeczywistości są w stanie unieść. Język z trudem nazywa do-świadczenie, a trudności mnożą się, gdy idzie o ewokacje czasu przeszłego, a zwłaszcza: przeszłego, boleśnie dokonanego. Jabes, kairski Żyd, wygnaniec, miał przecież dojmującą świadomość, że za jego plecami stoją umarli. Jak zmieścić w słowach dym?
Wszystkie siedem tomów Księgi pytań przetłumaczył konge-nialnie Adam Wodnicki. Ponad dwadzieścia lat zmagań z oporem materii. Jego przekład, to prawdziwe święto języka. Miarą Siedmioksiąg Jabesa znakomitości tłumaczenia jest wrażenie z jednej strony: naturalności, z drugiej: konieczności translatorskich propozycji. Ustawienie głosu i tonacji jest niezwykłe; szybko zapominamy, że mamy przed sobą przekład. Wszelako Adam Wodnicki dokonał czegoś więcej: przełożył nie tylko słowa, ale też wymowną ciszę interlinii. W jego tłumaczeniu zachowała się ta osobliwa aura okamieniałej rozpaczy i ciemnej eschatologii, przenikających dzieło Jabesa.
Księga pytań nie otwiera się łatwo. Powoli i uparcie szuka swojego czytelnika. Lektura jej wieloznacznych, zagadkowych pasaży przypomina słuchanie wymagającej muzyki. Tu nie wystarczy jedno podejście, wciąż trzeba zaczynać od nowa. Czytanie wymaga nadzwyczajnego skupienia. I cierpliwości. Ale wynagradza hojnie. Pozwala fizycznie nieomal poczuć opór słów, upór słów. Ich ciemne wirowanie, niemy balet wokół milczącej pustki.
Dariusz Czaja